Jak donosi pewien bezwstydny donosiciel, nowa płyta jazzowo-rockowego zespołu heavi-miedziowego z Lubina – The Pumpernikiels “Kocham, więc nie wstydzę się pierdzieć” jakoś tak niedługo ma się ukazać w różnych miejscach. W związku z tym – skądinąd – doniosłym wydarzeniem, nasza redakcja prezentuje wywiad z liderem zespołu, skrzypkiem, tekściarzem i linoskoczkiem – Antonim Gambdziakiem.
Upsurd Polski: Po czternastoletniej przerwie powracacie z nową płytą. Czy to dobry pomysł?
Antonii Gambdziak: Tak. Myślę, że tak. Oczywiście, mieliśmy różne pomysły. Na przykład powrócić ze starą płytą. Ewentualnie nie powracać z nową. Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy się powrócić i to z zupełnie nowym materiałem, z czymś, co zaskoczy słuchaczy i na długo pozostanie w ich głowach.
Właściwie nad płytą “Kocham, więc nie wstydzę się pierdzieć” pracowaliśmy od wydania poprzedniego krążka, czyli “Kocham, więc udaję nieżywe truchło”, sądzę zatem, że pod względem dopracowania, nowa płyta nie będzie miała sobie równych.
To ważna deklaracja, bowiem jak wiemy, na płycie sprzed czternastu lat, gdzieś w połowie utworu “Nie wiem, czy twoje uda są szorstkie jak pumeks” wokal zagłuszony zostaje przez odkurzacz albo sokowirówkę.
- Tak, to prawda. Mama akurat sprzątała studio nagraniowe, to musiał więc być odkurzacz lub sokowirówka. Szczęście, że tydzień wcześniej przenieśliśmy studio z toalety. Tam to były dźwięki!
Jakie na przykład?
- No, chrapanie, uderzenia kilofem, krzyki kneblowanych kobiet…
Dobrze, dobrze. Powróćmy do nowej płyty. Czego możemy się spodziewać w warstwie muzycznej?
- Cóż, głównie nastrojowych dźwięków, prostych linii melodycznych, opartych na chrapaniu, uderzeniach kilofem i krzykach… Mówiąc prościej – studio powróciło do toalety. Istnym szokiem dla niektórych, może być odgłos nieczynnej spłuczki. W dwóch utworach słychać też coś jakby skrzypce.
W zamyśle dźwięki mają być spokojne, stonowane, ciche i nastrojowe. Stąd też na przykład kilofem waliliśmy głównie w poduszki.
A warstwa tekstowa?
- Przede wszystkim starałem się w tekstach przedstawić prozę życia codziennego – ucieczki z obozów, uwolnienia z klinczów, nawoływania do przemocy, prace w elektrowniach wodnych… Myślę, że każdy ze słuchaczy odnajdzie w tych utworach cząstkę siebie. Niektóre fragmenty utworów, zaczerpnąłem z prawdziwych książek. Choćby w “Obudź się, bo drwale są u bram” zamieściłem Inwokację z dzieła Adama Mickiewicza, w niektórych miejscach dodając słowo “drwal”. A w utworze “Na pierwszym piętsze coś zjadło wnętsze” refren wziąłem z jednego z pism Parmenidesa.
Tytuł poprzedniej płyty, czyli “Kocham, więc udaję nieżywe truchło” zwrócił uwagę purystów. Ich zdaniem celowo użyłeś w tytule pleonazmu (nieżywe truchło – przyp. red.), by zaszokować. Czy czegoś podobnego możemy się spodziewać teraz?
- Spodziewać się możecie.
Macie jakieś plany na przyszłość? Trasa koncertowa, kolejna płyta?
- Trudno powiedzieć…
Proszę więc wyjąć tę skarpetkę z buzi.
- O. No tak, mamy plany, snujemy je sobie. Nasz gitarzysta (Walery Buc – przyp. red.), ambitny wariat, wie pan, chce nawet wydać kolejną płytę jeszcze przed 2020 rokiem. (śmiech)
Rozmawiał Ron Asmus.
Tracklista “Kocham, więc nie wstydze się pierdzieć”
1. Kocham, więc wstydzę się wszystkiego
2. Obudź się, bo drwale są u bram
3. Moje kochanie, ściąg bluzkę
4. Gdy już zapomnisz…
5. Wyjdź na balkon, a zjem twą mizerię
6. Podniesę się
7. Na pierwszym piętsze coś zjadło wnętsze
8. Przedziałek
9. Mieszkam w domu
10. Uderz muchę
11. Nie odda ci
12. Bo za mała
13. Outro
14. Wiesz, że w mieście żyją ludzie
15. Intro
16. Szesnaście
17. Pod Zaborami
18. Ech.
19. W ukryciu zjedz kozę

Antonii Gambdziak podczas pracy nad płytą
Filed under: Polska, Wywiady | Otagowane: antonii, dobro, hit, muzyka, płyta, rap, rock, rok, techno, zło | Komentarzy: 2 »