Wrocławski Ogród Zoologiczny, słynący jedynie z przepysznych karm dla lemurów katta oraz niezłej budki z zapiekankami naprzeciwko klatki z lwami, doczekał się najprawdopodobniej prawdziwego geniusza wśród zwierząt.
4-letni tukan, bo o nim mowa, do tej pory nie przejawiał żadnych wyjątkowych zdolności. - Czasami powiedział coś zabawnego, kilka razy, na podstawie własnych obserwacji, uzupełniał też dane na tabliczce przed swoją klatką. – mówi nam pracownik wrocławskiego zoo, Patryk Korcz.
- Wszystko zmieniło się w zeszłym tygodniu, gdy ptak poprosił o gładki zeszyt, kilka twardych ołówków, gumkę do mazania, strugaczkę i stroboskop. Zazwyczaj nie spełniamy wszystkich zachcianek tukanów, ale zaintrygowała nas chęć posiadania przez ptaka stroboskopu. Upewniliśmy się, czy aby nie chcę czegoś innego, na przykład linijki, która mogłaby być przydatna przy wszelkiego rodzaju rysunkach. Tukan kategorycznie odmówił. Tak powstał zalążek Projektu Tukan - mówi z dumą Korcz. – Kilka dni później ptak stworzył projekt maszyny, któremu dzisiaj przyglądają się dosłownie wszyscy. – Trudno powiedzieć, co to jest - kontynuuje Korcz – z pewnością coś niezwykłego. Być może zrewolucjonizuje to przemysł motoryzacyjny, farmaceutyczny albo zostanie choć wykorzystane przy lotach w kosmos. Tego jeszcze nie wiemy.
Tym bardziej zasadne zdaje się być pytanie: po co ptasiemu geniuszowi stroboskop? Możliwe, że przy użyciu lampy, tukan chce uzyskać efekt stroboskopowy, niezbędny do dalszych prac nad projektem. W kuluarach wrocławskiego zoo słyszy się jednak pogłoski, jakoby zwierze było bardziej przebiegłe aniżeli nie jeden biegacz. – Słuchaj pan, panie dziennikarz - mówi anonimowy obserwator, który nie tyle nie chce podać nazwiska, co go po prostu nie ma, jak to anonimowy obserwator. – Tukan poprosił o stroboskop, by zaintrygować tym władze zoo. Inaczej nie dostałby złamanej kredki! Tak zachowują się wyzwolone zwierzęta z zachodnich krajów. Liczę, że ta tendencja zakorzeni się wreszcie również w polskich ogrodach zoologicznych.
Być może nie będzie to konieczne, jako że władze Miejskiego Ogrodu Zoologicznego we Wrocławiu planują wyposażyć każdą klatkę w podstawowe przyrządy rysownicze. – Tak, to prawda – potwierdza pan Joachim Paproch, szef działu rozwoju inteligencji animalistycznej we wrocławskim zoo. – W przyszłym tygodniu przeprowadzimy referendum na tematy stricte techniczne. Jak udało nam się ustalić, referendum będzie dotyczyć kolorów kredek i twardości ołówków zamieszczanych w klatkach. Trudno póki co antycypować, czy terraria także wzbogacone zostaną o przyrządy rysownicze. – Jedna żaba nieźle rysuje, ale decyzje zapadną w przyszłym tygodniu – kończy temat Pan Ździch, niezależny koneser sztuki i dyletant w sprawach pokoju na świecie.
Zamieszczony w: Polska | Otagowane: absurd, czosnek, PiS, seks, stringi, tukan, wrocław, zoo, łyżeczka do kawy



Z całą odpowiedzialnością za moc tych słów napiszę, że Cię kocham.
Proszę – internetowy buziak :*
płaczę z śmiechu ;D
W następnym periodyku (a co to jest?) chcę się dowiedzieć o obecnej sytuacji gospodarczej połowów dorszy przez wysokogórskich paralotniarzy w Szwajcarii! Brakuje mi tego.
Słyszałem, że w berlińskim zoo mają zgniłego kreta, który interesuje się zjawiskiem Dopplera.
A w zachodniej Luizjanie od kilku lat krąży plotka, jakoby swego czasu ryś ubrany w strój alpinisty, niósł w teczce dane dotyczące kompletnego wyjaśnienia paradoksu Banacha-Tarskiego.
Ee, to niemożliwe. Wyjaśnienie Banacha-Tarskiego? Absurd!
A ten alpinista to był austriacki czy australijski?
Holenderski!
bzdury! stroj alpinisty jest zbyt maly jak na standardowego rysia!
Właśnie! Bzdury!
A to był alpinista holenderski. On uwielbiał wspinać się na Zuidplaspolder.
Hehehe, ciekawe
Wiecie? Ja tam wolę Spitsbergen.