Jest tak gorąco…

Jest tak gorąco, że rozpuszczone myśli dryfują po mózgownicy. Uciekają później przez uszy i lecą bezładnie w świat. Nic dziwnego, że czasami wpadnie nam do głowy jakaś dziwna, na pozór z niczym niezwiązana idea. Co się okazuje? Otóż są to… cudze myśli. Pewnie nie raz mieliście coś podobnego. Idziecie do spożywczaka, pod nosem powtarzając listę zakupów. Nagle, ni stąd ni zowąd dostajecie olśnienia: “Tak – konstatujecie gdzieś między bułkami a przyprawą do zup – już wiem, jak doprowadzić ludzkość do czwartego typu w skali Kardaszewa!”. Skaczecie z radości, wymachując łapskami. Na ziemię sprowadzają was dopiero cokolwiek dziwne spojrzenia przechodniów. Kiedy indziej budzicie się nocą z niepokojącą myślą, że zapomnieliście zamknąć samochód. Zaspani, rozczochrani, w piżamie i bez butów wybiegacie z domu, pędzicie co sił w nogach do garażu. Uważacie też, żeby nie potknąć się o tę wystającą płytkę przy wejściu. Nagle – konsternacja. Przecież nie macie garażu. Ba, w ogóle nie macie samochodu.

Nocne cudze myśli są bodaj najgorsze. Organizm uśpiony, a resztki czujności nastawione na neutralizację przebiegłych komarów. Nijak się bronić przez bezmyślnymi myślami, wypuszczonymi w eter. W pewnych niezbyt zrównoważonych kręgach, znana jest anegdota o mężczyźnie, który obudził się w środku nocy z przeświadczeniem, że obok niego leży Latający Potwór Spaghetti. Nieszczęsny nie wiedział, że przed sekundą wpadła mu do głowy idea wypuszczona niechcący przez jakiegoś filozofa-amatora. Cóż począć. Spanikowany, zaspany jegomość chwycił, co miał w zasięgu ręki – a był to budzik z kolekcji “Cholernie ostre budziki Hannibala Lectera” – i zaczął tłuc potwora prosto po garbatym nochalu. Ten trochę machał mackami, ale wreszcie dał za wygraną. Rankiem okazało się, iż rzekomym Latającym Potworem Spaghetti była żona nieboraka, który to w samym środku nocy przechwycił feralną zbłąkaną myśl. Ponoć kilka miesięcy później policja znalazła wyżej wymienionego filozofa-amatora. Ten trafił przed sąd z zarzutem “celowego propagowania gorącą porą irracjonalnych myśli dla korzyści własnej i dla jaj”. Lecz gdy sędzia miał ogłaszać wyrok skazujący (ostry jak pewne zegarki z pewnej kolekcji), obrońca oraz oskarżyciel zaczęli tańczyć po sali rozpraw, całować się, a na końcu odbyli stosunek płciowy. Winny był – jak się mówi w pewnych kręgach – sędzia, który dzień wcześniej oglądał “Wirujący seks” na Polsacie i wiele z tego filmu zostało mu we łbie. A że akurat było gorąco – wiele mu z łba “wyfrunęło” podczas rozprawy…

Z reguły rozpuszczone przez gorąc idee nie są w stanie przemierzać tysięcy kilometrów – przypadki, gdy przebywały transkontynentalne odległości można by policzyć na palcu jednej ręki albo na przykład na dwóch w połowie zgiętych palcach dwóch rąk. Z tego co wiem, raz pomysł pewnego mieszkańca Kalifornii dotarł do takiego jednego Saszy z Tomtoru. Myśl brzmiała: “Teraz pójdę spać, a po południu się poopalam!” Cóż, z pierwszym członem Sasza nie miał problemów. Owinął się skórą morsa, futrem niedźwiedzia, rozpalił ognisko, no i zasnął. Niestety, druga część pomysłu doprowadziła do tego, że tydzień później rodzina znalazła poczciwego Saszę nagiego, w 800-kilogramowej bryle lodu, zaś obok, w nieco mniejszej, bo 450-kilogramowej bryle tkwił ręcznik, a także olejek do opalania.

Więc kabotyni winni myśleć jeno pozytywnie, coby kiedyś sąsiad nie dostał od nich przekazu: “Cholera, ale głupi ten mój sąsiad, uduszę go wężem ogrodowym!”, bo – jakby kto nie zauważył – sąsiadem naszego sąsiada jesteśmy (również) my. A idealistów do tego przekonywać nie muszę. Znaczy nie do pozytywnego myślenia, tylko do duszenia wężem ogrodowym.

Tym ciepłym akcentem kończę, życząc jednocześnie udanych zbiorów śliwki węgierki.

Odpowiedzi: 2

  1. Tak i nie. A najpewniej nie wiem.
    Dobry wpis.

  2. ale dlugie nieczytam przestan po co to w ogole pokazal bys gole dupcie lepiej

Dodaj komentarz