Nie oszukujmy się. Gros utworów literackich – czy to z epiki, liryki, czy z dramatu – to tak naprawdę zwykła popelina, kakofonia pisarska, uprawiana przez baranów, dla baranów. To tłumaczy zresztą, dlaczego w Polsce tak dobrze sprzedają się książki, biblioteki walczą z centrami handlowymi o prym w dziedzinie “najpopularniejsze miejsce dla ciebie i twojej rodziny”, zaś każdy nastolatek obok zdjęć z boskim Matem Pokorą, wiesza na ścianie w pokoju podobizny Dostojewskiego, Kafki czy Witkacego. Poza tym ludzie potrzebują bohaterów, prawdziwych gwiazd, które będą przyświecać, gdy ciemno, przytulać, gdy źle oraz hasać z roznegliżowanymi torsami, gdy na dworze piękna pogoda, a sąsiedzi zjadają zdechłe szczury. Coś w tym jest. Kto z nas nie chciał być małym Copperfieldem z kart powieści Karola Dickensa albo zostać postrzelonym przez wrednego zdrajcę Bogusława, niczym przystojny Kmicic? Czytaj dalej »
Filed under: Ach! Się będzie działo!, Opowiadania, Wiersze | Otagowane: brazylja, dramat, epika, komedia, liryka, pan frombork, polski język, potop, renta, sztuka | Komentarzy: 4 »
